wtorek, 12 maja 2015

1 Dzieci deszczu

  Krople deszczu opadały na jej twarz, coraz bardziej przyklejając pasemka włosów do jej twarzy. Ciągneła za sobą czarnowłosego chłopca. Szła szybko, a jej buty zatapiały się w błcie. Przy każdym oderwaniu stopy, słychać było charakterystyczny plusk, który przyprawiał biednego Jiro o odruchy wymiotne. Jiro był wątłym chłopakiem bez większych szans na przezycie w tym brutalnym swiecie. Trwała wojna i bezprawie, a tacy jak on byli najczęstszymi ofiarami tej chorej sytuacji. Więc jak to się stało że Jiro jeszcze żyje i praktycznie nic mu nie jest? A to jest zasługa tej młodej damy, która go prowadzi, a na imie ma Mai. Była odważniejsza i silniejsza od swojego przyjaciela. I do tego zawsze się o niego troszczyła, żeby zawsze wychodził cało z wszelkich opresji. Biednemu chłopakowi już brakowało siły i zaczął marudzić.

-Mai, musimy tak szybko iść. I w ogóle gdzie ty nas ciągniesz, nie możemy się już zatrzymać?- Zaskomlał chłopak. Niebieskowłosa dziewczyna szybko się odwróciła do niego i zmierzyła go karcącym spojrzeniem.

-Chcesz się zatrzymać, proszę bardzo. Ale jak przyczepi się do ciebie jakiś zboczeniec to nie wołaj mnie na ratunek, jak to masz w zwyczaju. A po za tym to gdzie ty chcesz spędzić noc? Tutaj, na tym deszczu? Mało ci chorób?- Na te słowa chłopak spochmurniał, i odpowiedział cichutko.

-Nie, możemy już iść.

-Zginął bys bezemnie, wiesz?

Biedny Jiro nie był w stanie nawet spojrzał na swoją przyjaciółkę.
Był mężczyzną, a wcale na takiego nie wyglądał, a tym bardziej się tak nie czuł. Wstydził się tego jaki jest, i że ciągle musi polegać na Maii. Kiwną tylko lekko głową na tak, i po chwili znów poczuł szarpniecię ręki. Starał się nadążać za swoja przyjaciółką, ale słabo mu to wychodziło. po prostu dał się ciągnać. Szli tak jeszcze z dobrą godzinę, Kiedy nagle się zatrzymali.

-I jak? usłyszał głoś Maii. Podniósł głowę i ujrzał wysoki, prawie że rozlatujący się budynek. Chyba nie będą tu spać, nie da rady tu nawet zamknąć oka.

-No proszę cię chyba nie będziemy tu spać? Przecież tu jest strasznie!

-Oczywiście, że będziemy. To jedyny hotel w tym kurwidołku, a jeżeli tobie się nie podoba to znajdź sobie coś lepszego.

 Po tych słowach puściła reke chłopaka i ruszyła w kierunku drzwi do hotelu. Oczywiście biedny Jiro ruszył za nią całkiem zdezorientowany, nie miał ochoty zostawać sam, choćby przez chwile w tym chorym swiecie. Wszedł do hotelu i pierwsze co poczuł to smród poty, zepsutego jedzenia i czegoś jeszcze, czego on bynajmniej nie znał. Mieszanka ta była powalająca, ale chłopak zacisną pięści i wszedł dalej szukając wzrokiem swojej przyjaciółki. Maia stała już przy ladzie czekając na recepcjonistkę.

-O, jednak przyszedłeś. Dobry wybór, gratuluję.-Powiedziała z przekasem.

-No nie wiem czy taki dobry, strasznie tu śmierdzi i wogóle  brudno tu jest.-Zaskomlał zniesmaczony. W sumie przy jego charakterze zawsze mu coś nie pasowało i jedyne co mówił, to tylko swoje żale.

-Jakby to był hotel pięcio gwiazdkowy, to też byś tak marudził?

-Nie wiem, ale przyznaj, że temu brudasowi daleko do hotelu nawet z jedną gwiazdką.

-W czym mogę służyć?- Ich rozmowę przerwał ostry ton głosu. Kiedy oboje spojrzeli w jego kierunku ujrzeli niezbyt czystego (co pierwsze rzuciło się w oczy Jiro) grubego mężczyznę.

-Poproszę pokój jednoosobowy.- Rzuciła szybko Maia i spojrzała na bladego ze strachu przyjaciela.

-Na ile dni?

-Tylko tą noc.- Mężczyzna się już nic nie odzywał, wyjął kluczyk, wpisał jego numer na kartkę zalaną kawą, poczym podał go dziewczynie.

-Należy się 170 setro.

-170! Za takie warunki?- Teraz to dziewczyna była oburzona, 170 to kawał szmalu, a oni przecież muszą jeszcze z czegoś zyć.

-Jak się nie podoba to zapraszam do hotelu po drugiej stronie, tam będziecie mogli zapłacić w naturze.- Słowa te mężczyzna wypowiadał powoli i delektował się wyrazem twarzy swoich zaskoczonych klientów.

-Ależ nie, wszystko jest w porządku. Już płacę.

Podała mu dokładnie wyliczone pieniądze i wysłuchała poleceń jak dotrzeć do swojego pokoju. Łatwo nie było, budynek był strasznie wielki miał wiele korytarzy i niełatwo było się dostać do schodów, które to na każdym piętrze znajdowały w innym miejscu. Pokój mieli na trzecim piętrze i jak wielka była radość kiedy zobaczyli zbliżające się numery do numeru ich pokoju. Teraz to Jiro narzucił mordęcze tempo, obrzydzały go widoki nieumytych ludzi siedzących na korytarzach oraz obrzydliwe odgłosy wydobywające się z pokoi. Poczuł ulgę kiedy staną przed właściwymi drzwiami i z niemały zaskoczeniem zauważył, że dziewczyna została trochę w tyle.

-No proszę jednak potrafisz wykrzesić z siebie trochę energii, wystarczy cię tylko postraszyć brudem.

Dziewczyna uśmiechała się do chłopaka. Wiedziała, że on lubi porządek ale nie wiedziała, że tak panicznie boi się brudu.

-Taaa...

Jakoś nie miał ochoty rozmawiać o swoich fobiach. Usłyszał jak drzwi się otwierają iw szedł do małego, ciemnego pokoju. Stało tam jedno brudne łóżko, wyglądało jak szpitalne. Ciekawe ile osób na nim umarło? Sam się zaraz skarcił za takie myslenie, ale fakt faktem, że już całkiem znienawidził tej pryczy. Rozejrzał się dalej i jedyne co zauważył to małe, zakurzone okno, stolik i dwa krzesła, oraz szafa. Nie zabardzo mu się tu podobało, ale lepsze to niż ten obraz zza drzwi.

-Wygląda przyjaźnie, nie? Nie będziemy się tutaj myć, zbyt wielkie ryzyko. Przespimy się w ubraniach,  a jutro rano opuścimy ten pieprzony hotel. Może następny będzie lepszy.- usiadła na łóżku i poklepała miejsce obok.

-Wolałbym, nie spać w ogóle na tym łóżku.- Wykrzywił twarz z obrzydzenia.

-Posłuchaj, możesz spać na podłodze, ale ja ci radzę, połóż się i wyobraź sobie, że jest to jedno z najczystszych łóżek na świecie. Zresztą nie mamy czasu na takie gadki, kładź się i gasimy światło. Nie możemy zwracać na siebie uwagi.

 Po tych słowach pchnęła chłopaka w stronę łóżka a sama zgasiła światło. Sama się wsunęła pod kołdrę i przez chwilę patrzyła w czerń przed siebie. Dopioero po minucie zdoła dostrzec kontury twarzy Jirego, a po chwili zobaczyła jak chłopak dosłownie walczy z odruchem wymiotnym. Zrobiło jej się żal biedaka, pogładziła go ręka po włosach i powiedziała - Wiesz, że gdybym miała wybór to byśmy nie musieli tutaj zostawać. Obiecuję ci, że kiedy tylko znajdziemy się z dala od tej pieprzonej wojny to będziesz spać w najczystszym łóżku na jakim kiedykolwiek spałeś. A teraz przestań się nad sobą użalać i spróbuj po prostu zasnąć.- Po tych słowach oboje zamknęli oczy, ale żadno z nich nie mogło zasnąć. Maia wysłuchiwała choćby najmniejszego dźwięku który oznaczałby niebezpieczeństwo a Jiro ciągle walczył z chęcią zwymiotowania. W takim stanie oboje leżeli dobre dwie godziny. Zapowiadała się długa i ciężka noc, ale nasi bohaterowaie nawet nie wiedzieli jak bardzo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz